Chyba wszyscy rodzice chcieliby, żeby latorośl podzielała ich zainteresowania i hobby.

gadzetyAby za kilka lat mieć partnera do (geekowskich) rozmów i zabawy, indoktrynację trzeba zacząć już teraz. Wszak przysłowie mówi – czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Nasączamy więc tę naszą skorupkę od małego. Oczywiście na tyle, na ile pozwala wiek. Półtora roku to jeszcze za mało, by zachęcić młodego do gier planszowych (chociaż pluszową kostkę do gry już ma) czy RPG, ale w sam raz, by podsunąć mu niektóre z animowanych filmów. Najlepiej oglądać to, co dla nas jest ciekawe, a dla niego kolorowe i wesołe. Kierując się tymi kryteriami podsuwamy „Porę na przygodę”. Strasznie zakręcony i kolorowy serial. Z pozoru niepowiązane ze sobą odcinki (szczególnie przy sposobie wyświetlania ich przez Cartoon Network) w rzeczywistości układają się w ciekawą historię.

torbaNiedawno byłem na Pyrkonie, największym festiwalu fantastycznym (bo przy tej skali ciężko mówić o konwencie) w Polsce. O „Porę na Przygodę” trudno było się tam nie potknąć. CN i organizatorzy festiwalu zadbali, by Finna i Jake’a nie zabrakło w żadnym miejscu. W loterii wprawdzie nie poszczęściło mi się, ale konkurs wygrałem (drużynowo). Dlatego też Jake’owo – Finnowych gadżetów trochę się u nas pojawiło, i wzbudziły zainteresowanie młodego. W przyszłym roku w planach mam odwiedzenie Pyrkonu w rodzinnym gronie, więc i indoktrynacja fantastyką będzie bardziej bezpośrednia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERADo zabawy klockami Lego zachęcać zbytnio nie trzeba. Dotychczas głównym zajęciem było demontowanie tego, co mama albo tata zbudowali, ale pojawiają się już pierwsze próby samodzielnego budowania. Za kilka lat z Duplo przejdziemy na klasyczne zestawy. Dla legofanów Pyrkon był również miejscem dobrym do zarażania potomków bakcylem budownictwa. Można bowiem było obejrzeć wystawę konstrukcji z klocków Lego.

 

Z książkami jest u nas dobrze. Są ulubione, do których wraca się kilka razy dziennie i takie, które tylko pobieżnie się przegląda. Zobaczymy, jak sytuacja będzie się rozwijać, gdy prócz obrazków młody zainteresuje się literkami.

W ramach zachęcania do czytelnictwa mamy w planach pojechać za tydzień na Warszawskie Targi Książki. Krakowskie już wspólnie zaliczyliśmy.

 

Do gier komputerowych zachęcać nie trzeba, to się samo podoba. Na razie młody ogranicza się do oglądania tego, co dzieje się na ekranie, najczęściej tabletu. Z braku czasu indoktrynacja tym hobby pozostaje w tyle. Widać jednak, że tu dbać będzie trzeba nie o samo zainteresowanie, ale o dobór tytułów. Ciekawe, który numer będzie miała „Cywilizacja”, gdy młody do niej zasiądzie.

 

Planszówki poczekają jeszcze z półtora, dwa lata zanim dostaną się w ręce Michała, więc w tym temacie nie mam póki co wiele do napisania.