Co można robić na urlopie wychowawczym? Bardzo wiele rzeczy! Człowiek nie musi iść do pracy, siedzi z dzieckiem w domu, więc może zająć się tymi sprawami, na które wciąż brakowało mu czasu.

jaimichal2W poniedziałek można na przykład przygotować nową notkę blogową. We wtorek zabrać się za wciąż nieskończone opowiadanie. Wreszcie świat je pozna i padnie na kolana. Dostanę Nike, Nobla i Zajdla łącznie. Środa będzie dobrym dniem do odpoczęcia od własnej twórczości, będę mógł zagrać w jedną z tych gier, na które wciąż nie było czasu. Czwartek, w czwartek wracam do pracy, uruchamiam drugi blog, bo z pierwszym tak dobrze mi idzie, więc szkoda marnować talent. Pamiętajmy też o rzucaniu świata na kolana. Zapewne Nobel z chemii i fizyki mnie ominie, ale jeśli zamieszczę na blogu coś wzywającego do złożenia broni, to kto wie? Przecież już przyznano nagrodę za dobre chęci. Piątek będzie dniem tworzenia planszówek. Zeszyt z pomysłami nie może się już domknąć, czas więc przekuć ideę w czyn – Spiel des Jahres moje. W sobotę muszę zrobić półkę na trofea, a potem ogarnąć mniejsze projekty, jak pisanie pamiętników, poprawienie swojego angielskiego, oglądanie seriali itp. Niedziela, Dzień Pański, więc świętuję i nic nie robię, poza czytaniem książek, ale to mam też ujęte w planach na inne dni, więc w niedzielę będzie po prostu więcej książek.

Oczywiście urlop wychowawczy, jak sama nazwa wskazuje, ma służyć wychowywaniu, więc wszystko powyższe będę robił w tak zwanym międzyczasie. Godzinowo to sobie mniej więcej rozplanowałem.

Tak… hmmm… Tyle teoria, a teraz praktyka.

Udajjaimichale mi się prowadzić bloga parentingowego. Wpisy pojawiają się regularnie. Ten, który w planie jest wpisany na poniedziałek, właśnie powstaje (od 14 minut mamy sobotę). Ludzkość będzie musiała jeszcze postać jakiś czas w niepewności, zanim padnie na kolana. Cywilizacja, Fallout i coś nowego, już nawet nie pamiętam co to było, leży na dysku i czeka. Pozostały casuale na tablecie i komórce, o tempora o mores. Drugi blog… Nie prowadzę, bo nie mam jeszcze dla niego nazwy, ale mam dużo pomysłów na wpisy. Projekty gier planszowych? Jakoś od kilku miesięcy nie znaleźliśmy z żoną czasu, by zagrać w to co mamy na półce, a co dopiero mówić o testowaniu nowych projektów. Ambitne plany językowe skończyły się kilkoma aplikacjami na tablecie, których nawet kilka razy użyłem. Nie jest źle. Książkę czytam, jedną, już ponad miesiąc, ale to po części wina autora. No na kolana ludzkości nią nie rzucił, chociaż zła nie jest. Przypomniałem sobie dwa tuziny starych wierszyków Brzechwy, Tuwima, Jachowicza, Chotomskiej i kolejny tuzin nowych poznałem, wiem też, że wyspa Sodor nie istnieje, ale znam jej mieszkańców. Powiem Wam nadto, że starsze odcinki Smerfów są lepsze od nowych, a tłumacz „Świnki Peppy” po raz kolejny zasłużył na zwolnienie, tłumacząc „purple” jako purpurowy. Przynajmniej u Dory fioletowa kredka jest nazywana fioletową.

Z serialami jestem w miarę na bieżąco. Nie tylko tymi dla dzieci, ale też z tymi dla dorosłych, jak na przykład „Pora na przygodę” :)

Takie piękne plany, i takie niepiękne wykonanie. No cóż, lenistwo, ale jak człowiek ma nie być leniwy, kiedy brzdąc domaga się uwagi niemal przez cały dzień? Te błogosławione dwie godziny jego drzemki mijają stanowczo za szybko, i potem trzeba siedzieć późną nocą i nadrabiać zaległości, powtarzając sobie, że jutro to już na pewno znajdzie się jakaś godzinka na napisanie czegoś, albo uruchomienie jakiejś zapomnianej gry.

Pozdrowienia dla tych, co w pracy. Mimo wszystko nie chciałbym się jednak zamienić.

A dzień z młodym wygląda miej więcej tak  https://www.youtube.com/watch?v=B8ubn1vFsQM.