Skończył się czas popołudniowych drzemek, nie mamy już tych kilku godzin odpoczynku, ale prawdę mówiąc jest to nam na rękę. Bez snu w ciąg dnia Młody idzie spać koło 20.00 – 21.00. Wcześniej normą było zasypianie o 23.00.

Skoro zyskaliśmy kilka godzin wolnych od naszego berbecia możemy je jakoś dla siebie zagospodarować i na przykład oglądnąć jakiś serial, na który Młody ma jeszcze czas.

Co oglądamy, gdy mały śpi?

 

„Grantchester”

 

Taki pastor Mateusz tylko bez roweru i ciekawszy. Ci, którzy lubią seriale detektywistyczne w starym klimacie powinni być zadowoleni. Miejscem akcji jest Anglia lat pięćdziesiątych XX wieku, głównym bohaterem młody pastor, miłośnik jazzu i whisky, z problemami sercowymi (nie mam tu na myśli problemów kardiologicznych). Jak to w takich serialach bywa, przypadkiem styka się ze sprawą kryminalną, która pomaga rozwiązać. Podstawowy wątek każdego odcinka wzbogacony jest o ciągnące się przez całą serię perypetie miłosne i parafialno – administracyjne. Sezon nie jest długi, bo liczy tylko 6 odcinków.

 

 

„Battlestar Galactica” (nowa)

 

Serial ma już swoje lata, ale wciąż ogląda się go dobrze. Ja już znam BSG, ale żona ogląda pierwszy raz i chwali. Jest to remake serialu z lat 1978. Dużo ciekawsza od oryginału. Jeśli ktoś nie zna i szuka dobrej serii science – fiction powinien jak najszybciej sięgnąć po Battlestara. Dwanaście światów zostaje zaatakowanych przez Cylonów (roboty stworzone przez ludzi, potem wygnane, teraz wróciły się zemścić). 90% ludzi ginie, ci którzy ocaleli uciekają przed najeźdźcą szukając nowego domu, którym ma być mityczna Ziemia.

 

Dodaj komentarz