Książki dla małych dzieci to zasadniczo dość ciężka literatura. Niestety, ta lżejsza pozostawiona sam na sam z młodym czytelnikiem zwykle przerabiana jest na puzzle. Ciężka literatura to twardy orzech do zgryzienia, i poddaje się dopiero nadgryziona mlecznym zębem czasu.

Twardych książeczek dla maluchów jest całe mnóstwo, każdy z rodziców znajdzie coś, co będzie mu odpowiadało, co nie oznacza wcale, że będzie to odpowiadało też maluchowi. Poniżej zaś znajdziecie recenzje, jakie tytułom ze swojej biblioteczki wystawił Michał.

obrazki2„Obrazki dla maluchów” Małe kwadratowe książeczki z grubego kartonu ilustrowane przyjemnymi dla oka, plastelinowymi obrazkami. Seria liczy wiele tytułów, każdy poświęcony innemu tematowi. Niestety nie wszystkie są ciekawe, zdarzają się pozycje nudne, ale są też tytuły, do których chce się wracać, nawet kilkakrotnie w ciągu dnia. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Ja szczególnie polecam „Dzikie zwierzęta”, ze świetną ilustracją pantery (o tak, pantera, pantera!), oraz tomik „Ciało”, który jest interaktywny. Ja pokazuję jakąś część ciała i okazuje się, że dzieci na obrazkach robią to samo :O Naprawdę niesamowite!

Sposób wydania gwarantuje, że nawet przy częstym czytaniu książka wytrzyma co najmniej rok.

 

auta2

 

„Co robią auta” z serii „Opowiem ci mamo” – Duża książka, z twardymi kartkami, które ciężko wytargać, ale jeszcze się nie poddałem. Na ilustracjach samochody, ciężarówy, traktory i dźwigi. Dużo się dzieje, na niektórych kartach są dodatkowo zadania, ale jak na razie rodzice nie potrafili mi powiedzieć, o co w nich chodzi, poczekam, aż nabiorą jakichś większych zdolności komunikacyjnych. W książce jest trochę tych…no… liter, ale na szczęście nie za wiele i nie trzeba długo czekać, aż tata je wszystkie poskłada i można dynamicznie śledzić historie samochodów, narysowane na kolejnych stronach. Książkę można kupić tutaj

 

 

zooNa koniec jeszcze kilka słów o literaturze zagranicznej. „Touch & feel ZOO” oczywiście jest twarda i wytrzymała, mój egzemplarz przeszedł już przez kilka wymagających rąk i wciąż wygląda dobrze. Na obrazkach przedstawiono różne dzikie zwierzęta, są też literki (na szczęście dla rodziców niewiele i duże). Tym, co wyróżnia książeczkę i czyni jedną z ulubionych są fragmenty „skór” przedstawionych zwierząt. Można je dotknąć i poczuć futerko niedźwiadka, foki, zebry, skórzane ucho słonia czy taką dziwną, chropowatą skórę jaszczurki.

 

Na dzisiaj to tyle, za jakiś czas młody recenzent zapewne podzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat kolejnych książeczek. Być może część spostrzeżeń trafi też do działu kulinarnego ;)

Mamy jeszcze podziękowania:

Za udostępnienie książek dziękuję: mamie, tacie, cioci Basi oraz kolegom i  koleżankom Arnice, Jagódce, Klusce i Preclowi.

Dodaj komentarz